„Ministerstwo snów” Momtchila Milanova, okruszek i balon na ogrzane powietrze

Początkowo buty szyto parami. „Znikały wszelkiego rodzaju: buty, getry, tenisówki, kalosze, buty służbowe, a gdzieniegdzie kapcie domowe; znikały pojedynczo lub parami, znikały z półek przed drzwiami, a także z szafek w przedpokojach, co wzbudziło kilka wątpliwości”. Policja jednak nie zmierzyła się z sytuacją, odkładając interwencję na greckie skarpetki, kiedy to one również znikały, i to gdzie indziej niż w pralkach. A kiedy w końcu sprawą zajął się „podinspektor” , „on również zniknął bez śladu”. Nie ma czego oczekiwać od tej korporacji czy społeczności: „dorosłych”. Oni mają „zdolność wyciągania błędnych wniosków z najdrobniejszych rzeczy ”. „Ogólnie rzecz biorąc, trudno pocieszyć dorosłych” i jak tu nie zdawać sobie z tego sprawy: „Tak, to prawda, że dorośli są bardzo przereklamowani”. Zwłaszcza że nie można na nich liczyć, że nas pocieszą. „Jego pieszczoty były niezręczne, jak u ojców, którzy nie mają czasu, a potem dodał obowiązkowe zdanie: Teraz wszystko jest w porządku, prawda?”
Biedni dorośli, w narracji „ Ministerstwa snów” , debiutanckiej powieści Bułgara Momtchila Milanowa, urodzonego w 1986 roku. Jego bohaterem jest mały chłopiec, którego nauczycielka „ma rude włosy przypominające ul albo brodę”.
Libération